Wystrzelałem z mojego Jacka rok produkcji 2022 ok. 150 sztuk amunicji Sterling, zalegającej u mnie w szafie z uwagi na nieprawe pochodzenie i spaczony rdzeń genetyczny, który podobno był powodem zamknięcia jednej ze strzelnic. Na tarczy naliczyłem ze 3 skośniki. Ku mojemu jeszcze większemu zdziwieniu, tłok gazowy nie dość że był okopcony jak należy, to jeszcze pięknie i tęczowo przebarwiony termicznie na 2/3 długości. Zdjęcia niestety nie wykonałem, a przebarwienie bez trudu zeszło pod flanelą i środkiem do polerki Brasso. Lufę wyczyściłem zaraz po strzelaniu, pianką Milfoam, potem przecierakiem filcowym nasączonym Mr McKenic, na koniec wyciorem sznurowym.
Ostatnio nabyłem także quasi-endoskop do telefonu za jakąś śmieszną kwotę, tak, żeby popatrzeć co w lufach piszczy. Ku mojej rozpaczy, zastałem taki oto widok.
W sobotę jadę sprawdzić, jak to wpływa na strzelanie amunicją Geco i Sellier&Belot, ale przeczucia mam jak najczarniejsze.
W wojsku po strzelaniu korozyjną amunicją czyściło się i konserwowało kałachy tego samego dnia i czynność tą powtarzano po tygodniu. Lufę szorowało się pakułami i szmatkami na wyciorze.
Robię tak zawsze i lufy moich kałachów nie mają śladów korozji.
Wiara w to, że wystarczy prysnąć cudownym środkiem i przetrzeć do mnie nie dotarła.
Czy ten Jack ma chromowaną lufę?
PSSK Do broni
trochę nieprzypominającej broni wojskowej WBP, trochę wiatru, CP i BB
Nie, lufa jest zdecydowanie nawęglana i dziwią mnie te plamki, jakby coś odprysnęło. Broń czyszczę zaraz po powrocie ze strzelnicy. Zamiast pakułów używam przecieraków filcowych, zawsze zużywam kilka. Kupiłem taki "prawdziwy" boroskop (też od majfrendów), powinien być na koniec przyszłego tygodnia. Wtedy zobaczę, co się dzieje z bliska. Nigdy też nie miałem przypalonego tłoka, jak przy Sterlingach. A jak będzie siać po tarczy, to na kasację i kupię nowego, tylko nigdy nie użyję amunicji Sterling ani podobnej.
Jeśli lufa nie jest chromowana, to trzeba o nią jeszcze bardziej dbać i chronić przed rudą.
Przecieraki filcowe służą bardziej do "czyszczenia wykańczającego" tzn. usuwania tego co zostało po szorowaniu szczotkami miedzianymi/mosiężnymi i resztek użytych preparatów.
Po filcu powinno się przesmarować lufę olejem (konserwacja).
Co do sznura, przy korozyjnej ammo trzeba kilkanaście razy przeciągnąć przez lufę, aby umieszczona w nim szczotka dobrze wyszorowała bruzdy w lufie. Potem przecierak i konserwacja.
Zresztą na forum wielokrotnie opisywano jak czyścić broń i jest wiele szkół.
Ale niechromowana lufa i korozyjna ammo to wymagająca kombinacja.
PSSK Do broni
trochę nieprzypominającej broni wojskowej WBP, trochę wiatru, CP i BB
Melduję, że po 27 latach posiadania broni wreszcie zrozumiałem swoją ignorancję i będę się stosował do zasad obowiązujących w Ludowym Wojsku Polskim, gdzie w 1989 roku szczęśliwie uniknąłem wcielenia. Niemniej od 1999 roku nic mi broni nie pokancerowało, a tym bardziej tak, jak tego Jacka ze zdjęcia powyżej. Zapomniałem wcześniej wspomnieć, że szczotki z brązu w różnych kalibrach także posiadam i stosuję, przy czym żadna lufa u mnie nie jest chromowana, a pozostałe nie wykazują zadnych objawów nietypowego zużycia. Ponadto nadal otwarta pozostaje kwestia przebarwionego termicznie tłoka.
W Jackach stosowane są lufy azotowane, nie nawęglane (nawęglanie, o ile mi wiadomo, nie jest powłoką antykorozyjną, więc użycie go jako pokrycia przewodu lufy byłoby trochę bez sensu; FB "Łucznik" z IMP i WAT eksperymentowały z węgloazotowaniem luf karabinowych, ale z badań wyszło, że też ten proces nie daje odpowiedniego pokrycia). Azotowanie (w teorii) skutkuje powstaniem cieńszej i regularniejszej warstwy ochronnej względem chromowania - co może mieć pozytywny wpływ na celność ("precyzję") danej lufy. Ale, tak jak napisał LongTom, lufy azotowane są zdecydowanie bardziej narażone na amunicję korozyjną niż lufy chromowane. Bez płukania (korozyjne sole najlepiej usunąć ciepłą wodą, przed zasadniczym czyszczeniem lufy) się nie obejdzie.
Natomiast, zważywszy na to, że gwint wykruszył się tylko na części przewodu lufy, również podejrzewam wadę fabryczną. Co jest o tyle usprawiedliwione, że na początku produkcji Jacków 5,56 (również z lufami azotowanymi) doszło do wyprodukowania całej partii wadliwie wykończonych luf. Karabinek kolegi Vautoura pochodzi z tego okresu, niewykluczone jest, że problem mógł dotyczyć też luf kal. 7,62 (w tamtym czasie WBP przestało stosować chromowane lufy z "Łucznika" w Jackach na rynek Polski).
Przebarwienie tłoka wyczyściłeś...
W jakim tempie wystrzeliłeś te 150 naboi? Może to był powód "zagrzania" tłoka?
Co do lufy, to o jej celności decyduje jej część wylotowa. Nawet jeśli doszło do erozji w pobliżu komory nabojowej nie dyskwalifikuje to lufy.
PSSK Do broni
trochę nieprzypominającej broni wojskowej WBP, trochę wiatru, CP i BB
Karabinek ma kal. 7,62x39mm, rok produkcji 2022, nabyty w 2024 r w poznańskim Specshopie (bo blisko)i niewiele strzelania za sobą - nie więcej jak 1000.
Zawsze strzelałem w tempie nie wyższym jak 20-30 strzałów min., bo statycznie i w 90% przypadków na 100 m. Przystrzeliwałem różną optykę.
Idzie do mnie "porządny" boroskop, i jak tylko przyjdzie paczka, wrzucę zdjęcia w lepszej jakości, w tym prostopadłe do osi przewodu lufy. Sam jestem ciekaw, co mi się tam łuszczy. Przy kamerce, którą posiadam, nie da się zrobić zdjęcia lepszego, jak 480p. Głębia ostrości żałosna. A nakładka do zdjęć prostopadłych, czyli niby lusterko o średnicy może 3,5 mm umieszczone pod kątem, to żenada. Nic przez nie nie widać.
Nie pomyślałem przed wyczyszczeniem odbarwionego tłoka, żeby sfotografować go. Tęcza barw była lepsza, jak na chromowanym wydechu monster truck'a... Niemniej Brasso i flanela dała rade po kilku przetarciach.
Ponadto czytałem gdzieś, że to stożek przejściowy odpowiada za prawidłowe wejście pocisku w gwint, a w tej okolicy właśnie mam pogryzione.
jak to kiedyś dobrze któryś z kolegów napisał na forum "boroskop to wynalazek szatana" , a pomijając to co widać na zdjęciu jak lufa wygląda pod światło ? bo mi to wygląda bardziej na jakieś coś wtarte w gwint niż korozję albo wżery
Spokojnie , ta lufa jest w dobrym stanie . To co widzimy na górze to obrywająca się, zaglancowana na lustro mieszanka tombaku, miedzi z płaszczy pocisków plus wprasowany nagar . Osiągnęło to wartość ( grubość ) krytyczną i jak nadmiar szpachli na aucie czy też kamień na zębach zaczęło się obkruszać .
Zatkać otwór gazowy i koniec lufy , Robla na noc, następnie porządne szczotkowanie i będzie git. Widywałem nie raz takie przypadki, kilka luf przywróciłem do życia . Jak kol. z Wrocka i okolic służę pomocą , zastosujemy wtedy zamiast Robli płynną rtęć , opcja atomowa nic nie zostaje w lufie, poza gwintem rzecz jasna